Udany spacer z psem

Udany spacer z psem. Jesień dostarcza nowych możliwości. Przestaje być tak gorąco i można wrócić do starych zwyczajów. Pojawiają się też nowe zabawy.

Spacery z psem Las

Przede wszystkim chodzimy do lasu. Na szczęście w Otwocku ich nie brakuje. Psia kupa pod drzewem nikomu tu nie szkodzi. Bardziej irytują mnie śmieci: od zwykłej butelki po opony i zużyte AGD. Jest z tym źle. Tymczasem psia kupa rozkłada się w ciągu 2 dni i użyźnia leśną ściółkę. Co innego na osiedlu, tu sprzątamy, ale możliwości swodobnej zabawy jest dużo mniej. Mamy swoją leśną trasę. Ok 4 km, godzina. To główny spacer dnia, popołudniowy. Szukajcie lasu. Było za gorąco, to musieliśmy odpuścić, ale pora wrócić do starych zwyczajów.

Dobry spacer z psem ABC

Niech wącha swobodnie

Piesek musi iść swoją drogą. W lesie, kiedy nie ma innych osób i piesków, można swobodnie puścić. Pies wolny bardziej mnie słucha. Jakbym był pilotem do telewizora. Jest radość. Wąchanie, sikanie, zadowolenie. Ciekawość, którą można podziwiać. Bo słowo ciekawość pochodzi od ciec, od cieczki, czyli wyjątkowego zapachu suczki. Ciekawość naukową wmacnia we mnie mój pies.

Ostrożność

Zachowuję się w lesie jak Secret Service. Bo czasem ktoś puści swobodnie wilczura, nie róbcie tego, proszę. Mój piesek to średniej wielkości interkultura rasowa: sznaucer i yorkshire. Kiedy widzę na horyzoncie inne psy, to jednak profilaktycznie zakładam mu znowu tzw. homonto, czyli uprząż i zapinam smycz. Żadnej obróżki, tylko szelki. Jest mu luźno. Idzie Pani z innym pieskiem mówiąc – niech Pan się nie boi, mój nie gryzie. Ale mój ma różne zachowania – dodaję. Generalnie unikamy towarzystwa. To nasz czas. Wąchanie, szukanie, chodzenie. Spokojne cieszenie się lasem.

Kupa potem zabawa

Ważne, żeby zachować tą kolejność. Po wykonaniu obowiązku w chwili skupienia piesek rozrzuci zapach wokół siebie nóżkami. Dzięki temu, że wąchał, to nasycił się podnietą, która doprowadziła go do wypróżnienia. Pora na zabawę. Zabawa to przede wszystkim patyczki. Najlepiej brzozowe. Uważam, żeby nie miały ostrych elementów, staram się je usuwać albo znajduję inne. Łamię za długie na mniejsze części, trzymam na zapas ze dwa w ręku. Żeby pies się wybiegał udajemy, że rzucamy do przodu. Tymczasem patyk leci w drugim kierunku. Pies ma dwa razy dłuższą drogę do pokonania i może się wybiegać. Podstawa, piesek musi mieć ruch. I my też.

Jesienne zabawy

Tradycyjnie rzucamy patyczki. Ale jesień dostarcza nowej psiej podniety. Z drzew spadają różne owoce. Kasztany, żołędzie. Tam, gdzie chodzimy mijamy autentycznie dziki sad. Stare, zaniedbane grusze i jabłonie. I tu kilka spraw praktycznych.

Spadające jabłka

Co do jabłek i gruszy, nie ma problemu. Bierze do buzi i się cieszy. Po chwili kwaśny smak psuje mu nastrój. Jabłko nie szkodzi pieskowi, wręcz przeciwnie. Działa jak pasta do zębów. Generalnie piesek stoi pod drzewem i nasłuchuje, czy coś specjalnie nie spadło dla niego. Czasem mu rzucam w górę i myśli, że to dla niego prezent. Czuje mój zapach.

Uwaga na żołędzie!

Ale raz tak rzucony żołądź to był dla mnie prawdziwy stres. Schował w buzi i nie chciał wyjąć. Od razu poszliśmy do domu. Tuż przed wejściem do klatki udało się delikatną perswazją skłonić pieska do pozostawienia skarbu. Odbyło się to z godnością i skłonieniem głowy. Inaczej nie wejdziemy – powiedziałem.

Po spacerze w domu

Czyszczenie łapek i brzuszka ściereczką. No, jest niezadowolenie, bo to ingerencja w psie sprawy. Zawsze trzeba zawarczeć przy okazji chociaż jednej nóżki. A potem zwykle piciu-woda i drzemka. I ten dziecięcy język, którym się posługujemy. Sprawia, że za chwilę sprawy zawodowe przed komputerem są proste, a język zmienia się na profesjonalny, naukowy, publicystyczny. I można cieszyć się życiem i wspomnieniem spaceru.

Ilustracja: jespahjoy, Apples, Flickr CC BY 2.0

Print Friendly, PDF & Email

Autor

Piotr Drzewiecki

Dziennikarz, medioznawca, prof. UKSW