testy szkolne

Testy szkolne. Mechaniczne sposoby sprawdzania wiedzy: tak lub nie; a, b, c. Czyżby nikt nie pytał o nasze przemyślenia? Czy testy poprawiły jakość szkolnej edukacji, czy może ją zubożyły? Czy nie jest to uboczny efekt rozwoju rynku i mediów, który objął także edukację?

Jesteś za czy przeciw?

Żyjemy w trybie referendum – twierdzi Jean Baudrillard, francuski postmodernista i teoretyk mediów. Nasza kultura czci statystykę i sondaże – wtóruje mu Neil Postman, nieżyjący już nowojorski medioznawca. Badania opinii publicznej stały wyrocznią dla polityki i wolnego rynku. Sondaż leży u podstaw niemal każdego współczesnego medium.

Przykład Konstytucji europejskiej z 2004 r.

Zdaniem Baudrillarda nasz złożony system komunikacji – język przeszedł do binarnego i sygnałowego testu: pytanie – odpowiedź. Co więcej odpowiedź jest wprowadzana za pomocą pytania. To nie jest już stawianie problemu czy kwestii ale agresywne ultimatum: nie myśl, tylko decyduj. Dobrym tego przykładem wydaje się planowane referendum ws. konstytucji europejskiej w 2005 r. Odrzucenie konstytucji było przedstawiane w mediach jako postawa antyeuropejska. Pytanie postawione w takim kontekście, choć oczywiście nie dosłownie, brzmiało: czy jesteś za konstytucją, której wcale czytać nie musiałeś, ale głosując przeciwko niej nią jesteś jednocześnie zagrożeniem dla jednoczącej się Europy, bo myślisz kategoriami ciemnego średniowiecza? Kontekst wzmocniony przez medialną propagandę każe na to proste pytanie odpowiedzieć tylko w jeden sposób. Twórcy europejskiego testu nie przewidzieli jednego: ludzie głupi nie są. Francuzi i Holendrzy powiedzieli traktatowi: nie. Jednakże zaraz potem pojawił się sondaż: a gdyby powtórzyć referendum za rok, to czy byś głosował za czy przeciw?

Reklamy i kibicowanie drużynom piłkarskim

Powyższe ukazuje jedynie pewien problem. Nikt nas nie pyta o przemyślenia, ale o to czy: jesteś za czy przeciw. Jak w pewnej reklamie Plusa: co Pana irytuje? To Pana irytuje, a to nie? Czyli jest Pan za tym, a nie za tym. Albo mój ulubiony i z życia własnego wzięty: kiedy agresywnie zachowujący się kibic nieznanego mi klubu piłkarskiego pyta mnie za kim jestem: za Pogorzelanką czy za Wichurem, z tymże ja nie mam zielonego pojęcia, a obawiam się o niedawno wyleczone zęby. Podpowiadają mi jednak drużynę, a ja z wiadomych powodów, wybieram właściwą odpowiedź.

testy szkolne
Jean Baudrillard (1929-2007), francuski socjolog i filozof kultury. Krytykował współczesne nadmierne zainteresowanie testami, sondażami i statystyką

Społeczeństwo testu

Odpowiedź została zakodowana w pytaniu, ona jest – jak pisze Baudrillard – odwzorowana w pytaniu wcześniej. Referendum jest zawsze tylko ultimatum: jednostronnością pytania, które nie jest już właściwie stawianiem kwestii, ale narzucaniem sensu – pisze autor w eseju Porządek symulakrów. Dlaczego jednak doszliśmy do takiego stadium, które można nazwać: społeczeństwem testu?  Baudrillard podpowiada, że stało się to pośrednio za sprawą rozwoju techniki cyfrowej, która narzuciła nam digitalny – zerojedynkowy – sposób myślenia. Nowa technologia niczego nie dodaje, ani nie zabiera. Nowa technologia wszystko zmienia – jak twierdzi Postman, o którym jeszcze bedzię mowa. Rolą przekazu – pisze w eseju Baudrillard – nie jest już informacja, ale testowanie i sondowanie, a w każdym razie kontrola, kont-rola w sensie, w którym wszelkie wasze odpowiedzi są już wpisane w rolę – np. nowoczesnego i postępowego Europejczyka.

Przekazy medialne to testy opinii

Każdy przekaz medialny nas testuje i trzeba dać właściwą odpowiedź. Opinia publiczna jest najpiękniejszą z tych próbek, efektem zręcznego montażu i testowej manipulacji. Tu nie chodzi o wykazanie prawdy lub fałszu, ale o zdolność produkowania reakcji na odpowiedni bodziec. Wskutek nowych technologii zaszczepiono w nas cyfrowość – zerojedynkowe myślenie i taktyczność – budujemy bowiem taktykę jak odpowiedzieć na pytanie, a nie szukamy prawdy czy wykazujemy fałsz – tak można streścić myśl Baudrillarda.

Statystyka i sondaże

Bardzo podobnie wypowiada się Postman. Jego zdaniem żyjemy w kulturze, która czci statystykę i sondaże. Podstawowy problem, który opisuje w swojej najbardziej chyba znanej książce Technopol. Triumf techniki nad kulturą, leży w formułowaniu pytania. Towarzyszy temu założenie, że opinia to coś, co można zlokalizować w każdym człowieku i wydobyć za pomocą pytania. Nawet wtedy kiedy dana osoba nie ma zielonego pojęcia, o co pytają. Sondażom często towarzyszy ignorancja o przedmiocie, którego ankieta dotyczy. No właśnie: można nie wiedzieć czym jest konstytucja eruopejska, nigdy jej nie czytać (ok. 350 stron tekstu), a nawet nie przejrzeć, ale to wcale nie przeszkadza próbie odpowiedzi na pytanie: czy jesteś za traktatem czy nie? Odpowiedź – przekonuje Postman – to przecież nie jakaś krótkotrwała rzecz, ale proces myślenia czy efekt wewnętrznej dyskusji.

Opinia publiczna i odpowiedzialność

Sondażom towarzyszy często przenoszenie odpowiedzialności. Raz to my wsłuchujemy się w głos przywódców opinii: polityków i publicystów, podążamy za ich zdaniem. Innym razem, gdy ci przegrywają z opinią publiczną, przenoszą odpowiedzialność na nas, czyli społeczeństwo. Tymczasem prawda nigdy nie będzie demokratyczna czy dająca się ustalić statystycznie. Prawda nie równa się precyzja. Tą ustala się w dyskursie, a nie liczbą. Liczby nie są najważniejsze, nie ulegajmy statystykom – radzi Postman.

Testy szkolne

A co ze szkołą? Hegemonia testów. Z biologii, polskiego, chemii, a nawet religii. Sprawdziany jedynie wiedzy, bez przekazywania sensu czy madrości: po co to wszystko, bez dyskusji. Oczywiście test ma swoje zalety edukacyjne. Usprawnia proces oceny i weryfikacji, ale jedynie wiedzy. Nie pozwala natomiast na swodobne poszukiwanie rozwiązań, na kreatywność, która zwykle domaga się zaprzeczaniu utartym schematom i sposobom ujmowania wielowymiarowej prawdy o świecie. Gdyby nie takie podejście Einstein nigdy nie mógł by powiedzieć, że czas jest względny, zaprzeczając fizyce Newtona. Test nakazuje odpowiedź. Wybranie niewłaściwej skazuje na edukacyjna banicję, uniemożliwia skończenie studiów. Test zabija dyskurs i poszukiwanie prawdy, sprzyja skostnieniu wiedzy. Test jednak porządkuje wiedzę już opanowaną i cywilizacyjnie przyswojoną.

testy szkolne
Szkoła uwielbia testy, bo łatwo je sprawdzać i dokonywac porównań. Dokąd jednak prowadzi taki model edukacji i społeczeństwa?

A, B czy C?

Ankiety niekiedy boleśnie domagają się oceny. Dzwoniący telemarketer będzie nas prosił o ocenę danego produktu hasła reklamowego w skali od jednego do dziesięciu. Studentka socjologii pisząca pracę magisterską o rodzinie może nas spytać: czy planując swoje małżeństwo dopuszczasz możliwość ewentualnego rozwodu w przyszłości? A przeciez każdy z nas chciałby mieć udane życie i nie myśli jeszcze o przykrych konsekwencjach wspólnego życia we dwoje, które moga się kiedyś pojawić. Bo po co o tym myśleć? Sondaż nie powinien obejmować naszej moralności, jednakże społeczeństwo testu wchłania coraz to większe obszary ludzkiej aktywności, wchodząc w rejony intymne, gdzie nawet nie chcemy mieć pojęcia co byśmy zdecydowali. Niedługo moga nas chcieć zapytać: czy zabiłbyś człowieka? Jeśli tak, to w jakiej sytuacji: a, b, c, itd. W tą stronę zbliżają się niektóre telewizyjne programy: emitowany w latach 90-tych w TVP Decyzja należy do ciebie czy rozmaite talk-show Ewy Drzyzgi na przykład, w których sonduje się nieprzygotowanych do tematu ludzi rozmaitymi wyjątkowymi przypadkami.

Testom w szkole mówimy nie

Zarażeni baudrillardowską cyfrowością i taktycznością, również w szkole, musimy wyraźnie postawić barierę testom. Nie zawsze i nie do wszystkiego daje się zastosować mechaniczny system pytanie-gotowa odpowiedź. Filozofia zawsze stawiała pytania, ale na niektóre z nich dotąd nie znamy odpowiedzi np. skąd jesteśmy, dokąd zmierzamy. Poznawanie prawdy jest ciągle otwartym projektem. Są rzeczy, które ciągle potrafimy wyrazić jedynie między słowami, znając ograniczone możliwości naszego języka. Sa rzeczy, z których obecności zdajemy sobie sprawę, a których nie umiemy wyrazić umysłem. To świat naszych wartości i wierzeń: miłość matki, Bóg. Tu wkracza literatura, poezja, film. To obszar doświadczeń religijnych i kontemplacji. Zbliżamy się do prawdy koncentrycznie, ruchem po kole, próbując uchwycić, dotknąć coś ciągle niewyrażalnego. Taką drogę proponują filozofowie – hermeneuci: Ditlhey, Gadamer i Ricoeur. Taką drogę proponują także nasze religie. Czasem trzeba wstrzymać się z osądem, jeśli trawi nas niepewność.

Inne formy sprawdzania wiedzy

Współczesna szkoła musi zatem rozróżnić kiedy test a kiedy inna forma poszukiwania prawdy. Test proponuje zostawić obszarom wiedzy już poznanej. Ale poszerzanie wiedzy leży w obszarze kreacji, eksperymentu, niezgody na wiedzę już opanowaną, zaprzeczaniu oczywistym ujeciom prawdy celem lepszego jej wyrażenia. Edukacja opanowana przez testy powinna czym prędzej otworzyć się na model swobodnych poszukiwań, dzielenia się doświadczeniami i próbą ich interpretacji, ale nie zerojedynkowego osądu. Tylko taki model zapewni rozwój naszego społeczeństwa i zbliżanie się do prawdy.

Ilustracje:
Alberto G., Exam, Flickr CC BY 2.0
Jean Baudrillard lecturing at European Graduate School, Saas-Fee, Switzerland, Wikipedia CC BY-SA 2.5
Karl Baron, exam. Flickr CC BY 2.0

 

Autor

Piotr Drzewiecki

Dziennikarz, medioznawca, prof. UKSW