Bóg a mózg

Mózg a religia. Neuroteologia stawia odważne i prowokacyjne pytanie: czy Bóg stworzył mózg człowieka, a może nasz mózg tworzy Boga? A jeśli Bóg to projekcja naszego umysłu, jedna z tajemniczych funkcji naszego mózgu, miejsce w którym mieszka freudowska podświadomość czy też jungowskie archetypy. Niektórzy neuroteolodzy zmierzają do udowodnienia hipotezy o naturalnym charakterze i pochodzeniu wszelkich religii. 

W filozofii próbę takiego dowodu odnajdujemy m.in. w pracach Ludwika Feuerbacha (1804 – 1872) czy Karola Marksa (1818- 1883). Pascal Boyer, współczesny neuroteolog, w swojej książce Religia wyjaśniona (ang. Religion Explained), poddaje gruntownej krytyce wczesne racjonalne próby tłumaczenia religijności człowieka. Uznaje za błędną tezę, że religia służyła pierwotnym ludziom jako proste wyjaśnienie rozgrywających się dookoła nich złożonych i niezrozumiałych zjawisk czy też miała uśmiercać lęk przed śmiercią.

Bóg a mózg – religijny obraz świata

Religijny obraz świata – jest jego zdaniem (Pascal Boyer – przyp. aut.) – dużo bardziej skomplikowany niż problemy, które miałby wyjaśniać. Jako ateista otwarcie opowiada się za naturalnym pochodzeniem religii. Uważa, że w toku ewolucji zostaliśmy obdarzeni przez naturę mózgiem, którego konstrukcja i funkcjonowanie sprawia, że generujemy w naszym umyśle idee niewidocznych, nieśmiertelnych i wszechpotężnych istot towarzyszących nam w ziemskim życiu i sprawujących nam nami kontrolę. Nie wszyscy neuroteolodzy idą tak daleko w interpretacji neurologicznych badań nad mózgiem i przeżyciami religijnymi. Eugene d’Aquili i Andrew Newberg nie próbują szukać odpowiedzi na pytania zasadnicze i metafizyczne: czy Bóg istnieje? bądź: skąd bierze się u ludzi wiara religijna? Dążą jedynie do zbadania fizjologicznych mechanizmów przeżycia religijnego.

Bóg a mózg – neuroteologia

Neuroteologia nie jest oczywiście dyscypliną teologiczną. Terminem tym określa się interdyscyplinarne badania neurologów, neuropsychologów, religioznawców i psychologów religii zmierzające do biologicznego wyjaśnienia fenomenu przeżyć religijnych człowieka. Neuroteologia jest też niekiedy określana jako poddyscyplina neurologii, rozwijająca się samodzielnie od 1998 roku. Tego typu badaniami zajmują się m.in. Ośrodek Badań nad Nauka i Religią Uniwersytetu w Columbii (USA), psycholog David Wulff z Wheaton College w Massachusetts, dr Andrew Newberg z Uniwersytetu w Pensylwanii i religioznawca Robert K. Forman z Hunter College w Nowym Yorku. W grudniu 2000 roku prestiżowy magazyn naukowy Journal of Consciousness Studies poświęcił tej problematyce specjalny monograficzny numer.

bóg a mózg
Bóg a mózg. Nasza fizjologia kryje odpowiedź na najważniejsze pytanie cywilizacji

W Polsce neuroteologia jest – jak dotąd – obecna raczej jako temat publicystyczny – o czym świadczą publikacje w Gazecie Wyborczej i Newsweek Polska – niż naukowy-badawczy.

Bóg a mózg – badania naukowe

Jakiego typu badania prowadzą neuroteolodzy? Za protoplastę neuroteologii uznaje się austriackiego lekarza Franza Galla (1758-1828), twórcę tzw. frenologii. Uważał on, że każda poszczególna funkcja umysłu (wg jego rozróżnienia) ma swój odpowiednik w części mózgu, a dalej w konkretnym miejscu czaszki. Wyodrębnił część mózgu odpowiedzialną za doznania religijne. Późniejsze badania ostatecznie udowodniły naiwność poglądów frenologicznych, uznając je za pseudonaukę, jako że nie tłumaczą w jaki sposób miękka tkanka mózgu miałaby oddziaływać na czaszkę, tworząc w niej jakoby bruzdy.

Pewne intuicje Galla jednak nie do końca okazały się mylne. Neurolodzy i neuroteolodzy podzielają jego pogląd, że zdolności umysłowe posiadają swoje mózgowe odpowiedniki. W 1998 roku, amerykański neurolog, dr James Austin opublikował kontrowersyjną teorię głoszącą obecność w mózgu określonego obszaru odpowiedzialnego za doznania mistyczne, tym razem popartą naukowymi dowodami. W 1997 roku na sympozjum w Nowym Orelanie zorganizowanego przez Society of Neuroscience, dr. Valayanar S. Ramachandran przedstawił referat na temat boskiego modułu, czyli miejsca w mózgu, który miałby odpowiadać za doznania religijne.

Na potwierdzenie tej hipotezy przywoływał badania nad uszkodzeniami mózgu, dowodząc związku padaczki skroniowej ze wzmożonymi doznaniami religijnymi. Wspomniani wyżej E. d’Aquili i A. Newberg badali z kolei aktywność neurofizjologiczną u całkowicie zdrowych osób w trakcie naturalnych przeżyć natury religijnej między innymi pracując z grupą mnichów buddyjskich i franciszkańskich. Pierwsza, powyżej zarysowana, grupa badań koncentruje się zatem na próbach fizjologicznego opisu przeżyć religijnych człowieka zarówno u osób zdrowych jak i wymagających leczenia.

Bóg a mózg – kontrowersje

Drugi nurt badawczy, nieco bardziej kontrowersyjny, już nie tyle zmierza do medycznego opisywania charakteru przeżyć religijnych, co próbuje je w sposób sztuczny wywoływać. Kanadyjski neurofizjolog i psycholog, dr Michael Persinger, skonstruował specjalny mistyczny hełm – wyposażony w elektryczne elektrody, stymulujący określone obszary mózgu – i w warunkach laboratoryjnych wzbudzał doznania i wizje mistyczne u osób, które poddały się eksperymentowi. Dokładna treść tych wizji zależy od systemu wierzeń osoby poddawanej eksperymentowi. Katolikowi pojawić się może obraz Najświętszej Maryi Panny, muzułmanin może doświadczyć obecności Allaha, zaś innym uskrzydlone anioły. Eksperymenty dr. Persingera wzbudziły liczne protesty amerykańskich środowisk katolickich.

bóg a mózg
Bóg a mózg. Wiemy coraz więcej o mózgu, ale czy ta odpowiedź jest wystarczająca do uznania nieobecności Boga? A jeśli to jednak osobowy Bóg i będzie nam wstyd?

Mamy zatem do czynienia z dwoma rozumieniami neuroteologii: pierwsze wykracza poza metody stosowane w neurologii nieco roszcząc sobie prawo do formułowania tez metafizycznych i teologicznych. Drugie – granic tych nie przekracza koncentrując się na wyjaśnieniu fenomenu przeżyć religijnych i jego związkach z biologią człowieka. Nie znaczy to jednak, że nie powinniśmy dążyć do wyjaśnienia fenomenu ludzkiej religijności. Nauka musi prowokować religię, wchodzić na obszary dotąd zakazane, stawiać hipotezy za które w minionych stuleciach można było skończyć na stosie. Symbolem tego typu badań są renesansowi mistrzowie w rodzaju Galileusza czy Giordana Bruno.

Stephen Jay Gould, harvardzki paleontolog i eseista, opowiada się za przyjazną separacją między religią a nauką. Religia – jego zdaniem operuje w równie doniosłej, choć całkowicie odmiennej, domenie ludzkich motywacji, znaczeń i wartości – spraw, na które nauka rzucić może światło, lecz nigdy nie jest w stanie ich rozstrzygnąć. Dopóki postęp nie dostarczy nam nowej wiedzy na temat religijnych tajemnic ludzkości nie pozbywajmy się lekkomyślnie tej duchowej sfery naszego życia. Nie powstrzymujmy jednak prób racjonalnego zgłębiania misterium nawet w imię samego Boga.

Można przeczytać

Agnosiewicz M., Biologia przekonań, www.racjonalista.pl/kk.php/s,1955, 2004 (dostęp 28.06.2018 r.).
Ahuja A., Wiara z szarych komórek, Forum 2001, 19 listopada (przedruk z The Times).
Begley S., Religia a Bóg, Newsweek Polska nr 13, 2001 (przedruk z Newsweek International).
Carter R., Tajemniczy świat umysłu, Poznań 1999.
Kasperski M., Neuroteologia, www.kognitywistyka.net/encyklopedia/neuroteologia.htm, 2004 (dostęp 1.01.2008 r.).
Larson E.J., Witham L., Naukowcy a religia w USA, Świat nauki 1999, listopad.
Szymborski K., Pan neuronów i zastępów, Magazyn Gazety Wyborczej 2001, 20 grudnia, s. 40-41.
Woodward K.L., Wiara to coś więcej niż tylko uczucia, Newsweek Polska nr 13, 2001.

Ilustracje:
Ted Van Pelt, God 2, Flickr CC BY 2.0
Rosario Lizana, My Brain 4, Flickr CC BY-NC-ND 2.0
Michael Robinson, Brain hat, Flickr CC BY-ND 2.0

Autor

Piotr Drzewiecki

Dziennikarz, medioznawca, prof. UKSW