Maile zawodowe w weekend

Maile zawodowe w weekend. Zdałem sobie sprawę, że ich wysyłanie to brak savoir-vivre’u. Z pewnymi wyjątkami.

Zdażyło mi się, niestety, wysyłać mailing zawodowy w weekend. Co poradzić, że wtedy jest więcej czasu i można na spokojnie nadrobić zaległości. A spraw zwykle dużo. W końcu to i tak zależy to od odbiorców, kiedy przeczytają. A Ty masz obowiązek z głowy. Nic bardziej mylnego.

Maile zawodowe w weekend to błąd

Wysyłanie, jak również odpowiadanie na zawodową korespondencję w weekend to brak savoir-vivre’u. Rozdrażnia, budzi spokój czasu wolnego i jest świadectwem przepracowania osoby wysyłającej. Podejrzewamy, że taki ktoś nie potrafi odpoczywać, nie prowadzi życia rodzinnego, nie ma zainteresowań ani hobby. Maleje nasze zaufanie. Jeśli dotyczy to naszych klientów, to możemy utracić markę. Jeśli pracowników, to jest to łagodna forma mobbingu, świadcząca o braku empatii.

Mail od przełożonego

Najgorsze maile zawodowe to te w piątek popołudniu. Niedobrze, gdy wysyła je nam przełożony, pół biedy kolega. Koledze można to jakoś wyjaśnić. Ale z mailingiem przełożonego już nam trudniej. Co, jeśli nie odpiszę lub nie zrobię tego, o co prosi? Zwłaszcza, że dodał pilne lub ważne w nagłówku, albo oznaczył maila w ten sposób. Zaczekać do poniedziałku czy jednak odpisać pomimo, że właśnie zaczęliśmy fazę relaksu? Ja przestaję odpisywać, dodatkowo wyciszam telefon. Trudno, będzie, co będzie.

Zła praktyka akademicka

Zauważyłem, że to powszechny obyczaj w środowiskach akademickich. Istotnie pracujemy niemal w trybie ciągłym, co nie znaczy, że mamy prawo manifestować ten styl innym. To, że chodzimy po lesie w weekend i obmyślamy pomysły na nowy wykład nie jest równoznaczne z wysłaniem zawiadomienia o ważnym zebraniu w sobotę czy niedzielę. Absolutnie zaprzestaję tej praktyki i przepraszam za dotychczasowe błędy.

Wyjątki od reguły

Inna sprawa, jeśli pracujemy np. na studiach niestacjonarnych. To jest usprawiedliwiony wyjątek. Inne wyjątkowe sytuacje to tzw. awarie. Coś, co zagraża powodzeniu jakiegoś przedsięwzięcia np. stabilności strony internetowej instytucji, za którą odpowiadamy, czego sam doświadczyłem. Coś, co może zniszczyć wysiłek naszego zespołu. Podobnie jest z pracą dziennikarską i redakcyjną, gdzie sporo materiałów powstaje w weekend. Jeśli jednak nie pracujesz oficjalnie w weekend i nie ma poważnej awarii, nie pisz i nie odbieraj maili zawodowych.

Inne branże

Mam tylko doświadczenia związane z pracą akademicką, a wcześniej dziennikarską. Interesuje mnie, jak to wygląda u Państwa. Czy w innych dziedzinach występują podobne praktyki? Jak podchodzicie do tego problemu?

Ilustracja: Caleb Wagoner, Working On Mark IV…, Flickr CC BY 2.0

Print Friendly, PDF & Email

Autor

Piotr Drzewiecki

Dziennikarz, medioznawca, prof. UKSW