Festiwal zaliczeń

Dlaczego pozwoliłem swoim studentom zdawać ezgaminy i kolokwia w formie prezentacji grupowych?

Początki mojej pracy dydaktycznej na Uniwersytecie, 12 lat temu, to w znacznej mierze powielanie zastanych form pisemnych i ustnych. Zgłębiając metodykę aktywizującą, zwłaszcza po napisaniu podręcznika do edukacji medialnej w 2010 r., zmieniłem swoje nastawienie i od dobrych 5 lat  jestem konsekwentny.

Chcę, żeby mój student otrzymał wiedzę, ale też żeby zdobył umiejętności i kompetencje, zgodnie z  filozofią efektów kształcenia. Najlepiej kiedy otrzyma wiedzę w praktyce, kiedy sam spróbuje uczyć innych, kiedy uświadomi sobie, jak działa wiedza w konkretnym zastosowaniu, umiejętnie i kompetentnie zda sobie sprawę jak to jest, czego brakuje, jak rozwiązać problem, gdzie szukać źródeł, czego nie wiemy, czy możemy wyjść poza schemat. I także doświadczy tego, że inni mogą nie chcieć go słuchać.

Myślę czasem, że może mojego studenta należałoby raczej wyposażyć w znajomość lektur. Doktorantom w tej kwestii już nie przepuszczę, to już inny poziom wyzwań, ekspercki. I staram się mojego studenta nadal nasycać wiedzą, ale wiedzą, którą sam doświadczyłem. Kiedy słyszę mojego studenta, jak samodzielnie „odkrył” to, co sam mu chciałem powiedzieć, kiedy sam doznał wiedzy i olśnienia, wiem, że nie popełniłem błędu. Na moment egzaminu zamieniamy się miejscami. To on, mój student, ma się uczyć. On jest w centrum. I myślę wtedy o Sokratesie, który pierwszy w naszej cywilizacji zastosował tą metodę.

Co więcej, kiedy widzę mojego studenta, jak pracuje z entuzjazmem z innymi nad samodzielnie wybranym problemem, zbiera materiały, analizuje je, interpretuje i wyciąga wnioski tak, jak potrafi, wiem, że uczę go działań społecznych. Indywidualizm ocen niszczy to, co udaje nam się w tym działaniu wypracować. W praca w grupie jest trudniejsza niż samodzielna.

Uczę się od mojego studenta, że wiedza to dla nas wyzwanie i obszary X, nieznane. Moderuję ten proces z ukrycia, komentuję, mam uwagi, stawiam w miarę – jak potrafię – sprawiedliwe oceny – czwórki, piątki, trójki. Czasem sprawiedliwie czegoś odmawiam. Ale pozwalam mu na wolność poznawania wiedzy. I chcę, żeby miał pasję.

Te formy zaliczeń nazwałem festiwalem. To święto, nie stres.
Święto radości wiedzy. Terminy zerowe są konieczne, by to święto zrealizować na spokojnie, więc u mnie, u nas, już po sesji.

Dobrej sesji studenci!

Na zdjęciu: Mateusz Tkaczyk, Paulina Szypulska, Marlena Wąsowska – zdają przed nami egzamin z Ideologii i wartości w mediach. Prezentacja nt. ideologii Harley-Davidson.

Jedna odpowiedź do “Festiwal zaliczeń”

Możliwość komentowania jest wyłączona.