dobranocka youtube

Dobranocka YouTube

Dobranocka YouTube. Lub na Cartoon Network albo Fox Kids, to gratuluję mocnych nerwów. Co chwila coś wybucha, ktoś kogoś wali po głowie, skacze z wysokiego piętra a animowane postacie mają nienaturalny wytrzeszcz oczu. Straszne! Dorosłemu trudno po tym wszystkim zasnąć, a co dopiero dziecku. A może to ze mną coś nie tak? Przecież wychowałem się na Misiu Uszatku i Radiu dzieciom.

Dobranocka telewizyjna

Nie chcę broń Boże oskarżać jakiejkolwiek stacji telewizyjnej. Dwie przeze mnie wymienione są dostępne u mojego operatora telewizji kablowej i należą do najbardziej popularnych w Polsce. Nie mam zamiaru walczyć z popularnością tej czy innej. Przyjmuje do wiadomości fakt kulturowy, społeczny czy statystyczny – jak zwał tak zwał – że taki Cartoon Network ogląda się w ponad 40 milionach europejskich domów. I kropka.

Oglądam i ja z iście badawczą pasją w średnim wieku medioznawcy. Kreskówki lecą tu na okrągło, przynajmniej tak jest w Cartoon, stąd nawet o piątej rano telewizja może powiedzieć mi dobranoc. To spora zmiana od czasów mojego dzieciństwa, które przeżywałem w sielskim spokoju w połowie lata 80-tych minionego stulecia. Disneya oglądaliśmy od święta, w poniedziałek radzieckiego Wilka i Zająca – nu pagadi i te klimaty, w inne dni tygodnia – kultowe polskie bajki: Misia Uszatka, Rumcajsa, czy też czeskie: Wodnika Szuwarka i Sąsiadów. Dobranocka miała swoją określoną porę o godz. 19 i trwała pół godziny, zresztą w TVP ABC tak jest do dzisiaj (od sierpnia 2013 r.  nie ma Wieczorynki w TVP 1 – przyp. aut.). To telewizja – bo w XX wieku nie przyroda przecież – wyznaczała moment, w którym należało położyć się spać. Współcześnie porę wieczorynki młody widz może wyznaczyć samemu – oczywiście po negocjacjach z rodzicami.

Dobranocka i oczekiwanie

Dzieci nie odczuwają już tej radości oczekiwania na ekranowych bohaterów, co moje pokolenie, zwłaszcza że w wielu domach nie było jeszcze magnetowidów. Z drugiej strony mają niebywale rozbudowaną bajeczną ofertę i okazję do wczesnej nauki jak z tego wszystkiego rozumnie korzystać. Niewątpliwe nasze dzieci lepiej radzą sobie z nadmiarem programów niż my sami. Wcale nie mają ochoty oglądać wszystkich bajek na Cartoon czy Foxie – przynajmniej tak wynika z prywatnych obserwacji mojego siostrzeńca, który mając w pokoju własny telewizor, potrafi go także wyłączać z deklaracją znudzenia: już mi się nie chce, obejrzałem co chciałem i starczy. O dziwo, nasze dzieci podchodzą do sprawy normalnie.  To raczej my – rodzice, starsze rodzeństwo czy wujostwo – czujemy się przed telewizorem jak łasuchy w ogromnej cukierni, w której urządzono darmową degustację.

Bo też telewizja inaczej nas wychowywała. Nasza pierwsza nauczycielka mass mediów przyzwyczajała nas do określonej pory nadawania i oczekiwania na świąteczną, zachodnią bajkę. Po roku 90-tym dla młodych telewidzów medialna niedziela zamieniła się w dzień powszedni. Chłonęliśmy perypetie Toma i Jerrego, Scooby Doo, Flintstonów i Kubusia Puchatka. Fascynowała nas dopracowana, kolorowa i żywa animacja, zabawne sytuacje, dialogi itp. Dla nas to był medialny przełom, dla naszych dzieci to już telewizyjna normalność, jedna z wielu dostępnych rozrywek i form spędzania wolnego czasu, nudna niekiedy, bo każdy nadmiar powoduje nudę i zniechęcenie.

Dobranocka w PRL

Niedobór telewizyjnej oferty lat 80-tych rekompensowaliśmy w inny sposób. Większość sięgała po książki: baśnie braci Grimm i Andersena, serię Poczytaj mi mamo, komiksy z Kajkiem i Kokoszem i in. Czytanie bajek było zajęciem przyjemnym i tanim, bo książka nie była nie wiadomo jakim wydatkiem. Nasi rodzice, mniej zaganiani za pieniędzmi i z równie mniejszą, co my, ofertą telewizyjną, chętniej czytali nam na dobranoc albo opowiadali własne baśniowe historie. Dziś próbuje się do tego wracać, czego przykładem są sporadyczne akcje w rodzaju Cała Polska czyta dzieciom. Dla nas czytanie bajek do poduszki należało jeszcze do medialnej normalności, tak jak dla dzisiejszych dzieciaków jest nią dobranockowy non stop kolor w telewizji.

dobranocka youtube
Jeśli chcecie zobaczyć dobrą dobranockę na YouTube, to polecam Misia Uszatka. Uczy podstawowych zachowań społecznych i porządku dnia

Dobranocka radiowa

Mój baśniowy świat nie kończył się jednak na czytaniu i oglądaniu kilku dobranocek w tygodniu. Szybko odkryłem kuchenne radio i niezwykłą po dziś dzień dla mnie audycję. O godz. 19.30 – kiedy reszta rodziny zasiadała w dużym pokoju oglądając Dziennik – ja zamykałem się w kuchni i słuchałem radiowych bajek. To Radio dzieciom kształtowało moją literacką wyobraźnię. Rodzice obserwując moje audialne upodobania kupowali mi gramofonowe płyty i kasety z bajkami. Słuchałem tego godzinami i po kilka razy. Nieco później, kiedy na komunię dostałem Kasprzaka z UKF-em, odkryłem stereofoniczny teatr radiowy, Powtórkę z Rozrywki i często czytane przez znanych, polskich aktorów lektury. Nie chcę tu czynić wykładu o wyższości bajek radiowych – audycji w ogóle – nad telewizyjnymi, ale trudno nie ulec powszechnemu przekonaniu medioznawców, że to właśnie radio lepiej kształtuje wyobraźnię niż telewizja. W radiu nie ma obrazu, więc trzeba sobie bardzo wiele wy-obraz-ić. Aktorzy operują jedynie głosem. To on – obok muzyki i rozmaitych odgłosów typu trzaskanie drzwiami itp. – tworzył niesamowitą atmosferę tamtych opowieści. Ja sam jednak decydowałem o tym, jak ma wyglądać moja królewna, rycerz który po nią przyjechał i przerażająco brzydki smok o dziewięciu głowach.

Radio w życiu dziecka

Co więcej słuchając radia i wyobrażając sobie moich bohaterów, próbowałem ich rysować. W każdym razie radio nie było tak nachalne i nie przykuwało mojego wzroku do migoczącej na niebiesko szyby pozwalając na dziesiątki innych, bardziej twórczych czynności jak sklejanie, wycinanie, malowanie lub zwyczajnie bujanie w obłokach i świecie własnej fantazji. Smok był obrzydliwie brzydki, a królewna nieziemsko urocza, ale to ja sam decydowałem w jaki sposób. Twórcy animowanych światów w Cartoon i na Fox Kids decydują za mnie. Podają gotowe propozycje, ustalają kanony piękna i brzydoty nie dając takiej estetycznej swobody, co radio. Ale taka jest specyfika telewizji i nie ma w tym nic złego. Pojmując różnicę między mediami audiowizualnymi a audialnymi nie należy przesadzać w wychwalaniu zalet jednych czy drugich. Nie można też odbierać roli jaką także telewizja odgrywa w kształtowaniu wyobraźni. Nie popadajmy w telefobię i radiofilę na zmianę.

Dobranocka i przemoc ikoniczna

Ale, ale… Patrząc na cartoonowskie bajki nie mogę jednak zrozumieć dlaczego te animowane światy są takie szybkie, czadersko wybuchowe i zwariowane. Gdy dla kontrastu obejrzy się starego poczciwego Uszatka, można odnieść wrażenie, że to nudy i dłużyzna. Zajączek i prosiaczek przez minutę odbijają piłkę. W tym samym czasie w bajkowej wizji Cartoona spaliły się dwa wieżowce, z których dwa razy spadły dziwnie wyglądające mutanty strzelające do siebie z dział neutronowych. Zajączek, prosiaczek i Uszatek uczyli mnie jakiegoś tam ideału przyjaźni, której dowodem i przejawem jest pomoc niesiona komuś w tarapatach. Tyle, że ówczesne tarapaty znowu wydają się niezwykle banalne w porównaniu z Fox Kids. To już nie piłka, która wpadła na drzewo i którą trudno ściągnąć na ziemię, ale atak nuklearny do niczego niepodobnego psychopaty. Nie trzeba chyba zajmować się profesjonalnie badaniami nad wpływem współczesnych, telewizyjnych bajek na psychikę dziecka, żeby zauważyć kolosalną zmianę w tempie, dramaturgii, wyglądzie, perypetiach, poziomie ryzyka u naszych bajkowych współczesnych bohaterów. To niewątpilwie ma przełożenie na naszą psychikę. Zainteresowanych bardziej pogłębioną analizą zachęcam do lektury prac Jadwigi Izdebskiej czy Marii Braun-Gałkowskiej, zajmujących się naukowo badaniem medialnego życia rodzinnego.

dobranocka youtube
Jeśli miałbym coś doradzić, to dobranocki radiowe

Dobranocka i mama, i tata

Dla każdego z nas powstaje prędzej czy później ważne i proste dosyć pytanie: Co ja – mama, tata – mam zatem robić? Pozwolić dziecku na dowolność w doborze programów i nieograniczony czas oglądania licząc, że samo się nauczy i będzie wiedziało, co dla niego dobre? Przecież dzięki temu będę miało swój upragniony święty spokój, bo siedzi, ogląda i nie marudzi. A może zabrać mu telewizor z pokoju, rygorystycznie ustalić godziny emisji, pozwolić tylko na polskie bajki? Każdy postąpi wedle własnego uznania – to pewne. Myślę, że przede wszystkim trzeba o tym z dzieckiem rozmawiać. Poopowiadać mu o naszych bajkach, Uszatku i Radiu Dzieciom, ale i posłuchać opowieści o mutantach czy zwariowanych potworach. W sumie trudno powiedzieć: czy to nasze dzieci uczą się mediów od nas, czy my mediów od nich. Koniec końców może warto spróbować uczyć się ich razem. I to jest chyba optymalne rozwiązanie.

Ilustracje:
Lars Plougmann, TV is losing its grip on a new generation, Flickr CC BY-SA 2.0
petrOlly, Miś Uszatek – Teddy Floppy-ear, Flickr CC BY-NC-ND 2.0
Monica Blatton, Love In The Rhythm Of The Radio, Flickr CC BY-NC-ND 2.0

Print Friendly, PDF & Email