matematyka

Medialna matematyka

Matematyka. Nie wszystkie szkolne przedmioty dobrze łączą z zajęciami medialnymi. Jeśli chodzi o ten przedmiot, jest to wyjątkowo trudne. Co innego programy komputerowe wspomagające nauczanie tabliczki mnożenia czy poznawanie przebiegu zmienności funkcji. Można spotkać nieco naciągane medialne zadania matematyczne, w których pod pojęciem komunikacji rozumie się – o dziwo – podróże PKS-em czy też wysyłanie kartek pocztowych.

Medialne pomoce matematyczne nie są czymś nowym

To jedynie kolejne szkolne zastosowanie multimedialnej technologii. Na rynku nie brakuje programów komputerowych takich jak testy z algebry czy też trójwymiarowe wizualizacje geometryczne. Do najstarszych programów matematycznych trzeba zaliczyć sprawdzian z tabliczki mnożenia. Przy minimalnej nawet znajomości programowania bez trudu napiszemy własny test. Zresztą pierwsze szkolne zajęcia na zabytkowych już Atari czy Commodore opierały się głównie na nauce programowania. Twórcy szkolnej informatyki zakładali wówczas, że uczeń tego przedmiotu powinien przede wszystkim posiąść wiedzę o budowie maszyn liczących i umieć je samodzielnie przygotować do realizacji zadań – głównie matematycznych. Stąd – również i ja – uczęszczający do klasy matematyczno-informatycznej poznawałem języki komputerowe – Pascal, C i Basic. Do dziś nie wiem po co. Ta wiedza jednak okazała się zupełnie nieprzydatną w życiu. Postęp w dziedzinie programowania dokonał się zbyt szybko.

Od matematyki do informatyki

Informatyka okazała się nazbyt pojemną dziedziną. Nie da się współcześnie być jednocześnie profesjonalistą w tworzeniu stron www, grafice komputerowej, programowaniu i zarządzaniu siecią. „Pan od komputerów” to już przeszłość. Rynek domaga się specjalistów w wąskiej dziedzinie, a nie wszystkowiedzących komputerowych omnibusów. Z czasem zauważono, że edukacja informatyczna w szkole powinna odejść od nauki programowania na rzecz kształcenia podstawowych umiejętności – redagowania tekstów w edytorze, prostych manipulacji w arkuszu kalkulacyjnym czy też tworzenia prezentacji. Fenomenem pozostaje dominacja Microsoftu w szkolnym nauczaniu informatyki. Uczeń winien poznać Windows i MS Office – oto nowy cel szkolnej edukacji komputerowej. Jedna firma na świecie zadecydowała o kształcie oświaty w tej materii, co wydaje się edukacyjnym precedensem wszechczasów. A może by tak zmienić nazwę przedmiotu na monograf zatytułowany „Bill Gates (właściciel Microsoft) – jego życie i twórczość”?

Matematyka nijak się ma do mass mediów

Kalkulator to przecież nie środek komunikowania, ani komputer sam w sobie pojmowany jako maszyna obliczeniowa (łac. compute – obliczać, computus – rachunek). Jedyne dające się uzasadnić połączenie – oprócz rozmaitych multimedialnych pomocy edukacyjnych – to arkusze kalkulacyjne czy programy do księgowości. Inne przykłady dotyczą świata wyższej programistyki, gdzie zaawansowana matematyka spotyka się z technologią np. wojskową czy też telekomunikacyjną. Ale to z pewnością nie wiedza, którą winien posiąść każdy licealista, chyba że ten wybitnie uzdolniony.

Usilne połączenia matematyki z zajęciami medialnymi w szkole

Na jednej ze stron internetowych odkryłem zadziwiający Zbiór zadań do realizacji ścieżki edukacji czytelniczej i medialnej na lekcjach matematyki w klasach IV-VI szkoły podstawowej. Pierwsze z nich przedstawia w tabeli cennik usług pocztowych. Uczeń musi odczytać ile kosztuje przesyłka priorytetowa, ile polecona, a ile zwykła. Potem jest proszony o policzenie jak dużo zapłaci Pani Iksińska za dwa listy do Bydgoszczy czy też które z dzieci przebywających na wypoczynku w górach wydało najwięcej na znaczki. Zadania same w sobie nie wzbudzają wątpliwości – dobrze kiedy nauczanie matematyki odbywa się w kontekście zwyczajnej codzienności. To nauka potrójna – liczenia, ekonomicznego myślenia i społecznej zaradności. Ale co to ma wspólnego z mediami – nie wiadomo. Wysyłanie listów – skądinąd to prawda – nieco przesadnie podciągnięto pod sferę komunikowania.

Kolejne z zadań idą nieco dalej w swojej przesadzie. Dotyczą komunikacji autobusowej, ofert biura podróży, rozliczeń z urzędem skarbowym, bankowych pożyczek i kredytów a nawet gotowania zupy. Znowu trzeba przyznać, że same w sobie stanowią dobry pomysł edukowania, ale – o zgrozo – co to ma wspólnego z mediami?! Idąc tym tropem można zaproponować „medialne” zadania matematyczne związane z płaceniem za abonament radiowo-telewizyjny czy też rachunki za telefon komórkowy.

Można również napisać kilka testów odwołujących się do rynku reklam, wskaźników oglądalności i magicznych dla przeciętnego odbiorcy pojęć jak rating (odsetek grupy celowej, który zetknie się z konkretną emisją reklamy) czy też liczba GRP (Gross Rating Point – liczba określająca sumę oglądalności wszystkich emisji reklamy wśród grupy celowej). Ewentualnie proste przykłady związane z reklamą prasową – sprzedawaniem modułów (jednostka powierzchni ogłoszeniowej w czasopiśmie) z rabatem za kilkumiesięczną umowę. Albo zadania odwołujące się do cennika za usługi internetowe, a może nawet związane z propagacją (rozchodzeniem się) fal radiowych.

matematyka
Kalkulator – podstawowa pomoc medialna w nauczaniu matematyki. W praktyce trudno o mądre połączenie mediów i liczenia

Łączenie wiedzy o komunikowaniu i matematyki to raczej egzotyczny eksperyment

A nawet przejaw medialnej manii, która opanowała współczesne szkolnictwo. Media to zdecydowanie sfera humanistyki, a nie technologii. Nie chodzi o naukę instrukcji obsługi telewizora czy programowania radiowego tunera, ale o praktyczne wykorzystanie technicznych środków dla przekazywania myśli i uczuć, czy też traktowanie ich jako pomocy w zdobywaniu wiedzy o świecie. Co innego biologia, geografia, plastyka a nawet wf dla których możemy wskazać interesujące wsparcie medialne w postaci audycji tematycznych, nowoczesnych form sztuki wspieranej technologią (videoart, netart) czy nawet odmian dziennikarstwa jak np. sportowe czy o tematyce turystycznej.

Media matematyczne

Matematyka może stać się tematem dziennikarskim jak zresztą wszystko, co dotyczy ludzkiej aktywności. Istnieje bogaty wybór pism technicznych czy nawet stricte matematycznych jak np. popularyzująca tą dziedzinę polska „Delta” czy też wydawany od lat 50-tych minionego stulecia nauczycielski miesięcznik „Matematyka”. W „Scientific American” czy w „Wiedzy i Życie” również można odnaleźć interesujące kolumny z zadaniami i zagadkami obliczeniowymi. Edukacja medialna w ramach matematyki mogłaby zatem okazać się zachętą do samodzielnego poszukiwania wiedzy w rozmaitych periodykach czy też ich wirtualnych mutacjach jak np. portal matematyka.org.

Edukacja medialna – to powinien być odrębny przedmiot

Podobne przykłady przesadnego łączenia mogą tylko zniechęcać środowisko szkolne do edukacji medialnej, czynić z niej przedmiot niepotrzebny i niezrozumiały. Pokazuje to jeszcze jedną słabość systemu oświatowego – pomysł ze ścieżką międzyprzedmiotową oraz z włączaniem treści medialnych do różnych przedmiotów okazały się chybione. Nauczyciele próbowali wpleść elementy medialne do swoich dziedzin, co nieraz prowadzi do podobnych jak powyższe karykatur. Dlatego raczej powinno dążyć się do stworzenia autonomicznego przedmiotu, co od lat postulują środowiska szkolne w Polsce. Jak dotąd jednak bezskutecznie.

Ilustracje:
Anthony Albright, Math, Flickr CC BY-SA 2.0
401(K) 2012, Calculator, Flickr CC BY-SA 2.0