dziennikarstwo przyszłości

Jakie będzie dziennikarstwo przyszłości?

Dziennikarstwo przyszłości – nie wiemy jak będzie, to twórcza praca. Zwłaszcza kiedy czuje się w sercu potrzebę dokonania czegoś nowego, odkrywczego i niezwykłego. W jaki sposób będzie zmieniał się nasz zawód, co tak naprawdę interesuje czytelników, jak pisać, jakich problemów dotykać i jak je prezentować?

Temat dziennikarski

Nie mam tematu! O wszystkim już było… O czym tu pisać? – wielu młodych dziennikarzy zadaje sobie to pytanie. Kryzysy zdarzają się także doświadczonym żurnalistom. W szkołach dziennikarskich i redakcjach panuje słuszne przekonanie, że tematów i historii do opisania jest bez liku.

Co do szukania tematów przypomina mi się w tym miejscu jedna z anegdot mojego niegdysiejszego wykładowcy i znanego dziennikarza śledczego w Polsce Jacka Łęskiego. Zaniepokojony praktykant podchodzi do redaktora regionalnej gazety i nieśmiało wyznaje, że nie ma o czym pisać. Ten bierze go do okna i zaczyna wyliczać tematy. Widzisz ten dach, zobacz jaki tu bałagan, ciekawe kto za to jest odpowiedzialny, kto to powinien posprzątać? Spójrz tam, przychodnia lekarska, nie ma podjazdu dla wózków inwalidzkich, a sporo takich osób potrzebuje pomocy w tym miejscu. Albo to skrzyżowanie, było tyle wypadków, a wciąż nie zrobili świateł! Zbadaj te sprawy. Jeśli znajdziesz coś interesującego, napisz parę zdań informacji – radził redaktor. Praktykantowi otworzyły się oczy ze zdziwienia. Tematów rzeczywiście nie brakuje.

Obserwacja rzeczywistości

Pierwszą umiejętnością dziennikarza jest obserwacja rzeczywistości. Zwracaj uwagę na to co dziwne, intrygujące, egzotyczne, nowe, odbiegające od normy. Także na no czego brak w danym miejscu. Rzecz może dotyczyć rzeczywistości widzialnej – przestrzeni miasta, wydarzeń kulturalnych i sportowych, spotkań politycznych. Inspirujące mogą okazać się szczegóły – dostrzeganie ich jest cechą dobrego reportera. Młodym dziennikarzom proponuje się m.in. proste ćwiczenie. Prowadzący każe wziąć wybranej osobie do ręki zegarek i prosi o dokładne przyjrzenie się przedmiotowi. Potem go zabiera i prosi o jak najdokładniejsze opisanie go z pamięci – jaki ma pasek, napisy, gdzie są zadrapania, jakie ma wskazówki itd. Okazuje się, że nawet tak dobrze znana rzeczywistość jak własny zegarek może nastręczyć wielu problemów.

Dziennikarstwo idei

Sprawa ma się podobnie ze światem idei. Grzegorz Miecugow stwierdził na jednym z paneli z udziałem młodych adeptów sztuki medialnej, że dobry żurnalista czyta, słucha, ogląda wszystko, co mu wpadnie w ręce. Musi wiedzieć trochę o wszystkim, bo nigdy nie wiadomo co mu się przyda w pracy. Podobnego zdania jest także Andrzej Szostkiewicz, publicysta „Polityki”. Jego zdaniem trzeba dobrze orientować się w historii, dużo wiedzieć o religii – bo ta jest i będzie ważną częścią życia, o głównych ideach, które kręcą tym światem. Trzeba jak najszybciej zdobyć jak najwięcej informacji, ale co najważniejsze, umieć je z sensem spożytkować – tak  charakteryzuje podstawową umiejętność dziennikarską.

dziennikarstwo przyszłości
Najważniejszym tematem dziennikarskiem zawsze pozostanie człowiek. Jego rzeczywistość, i jego idee

Metoda pracy

Miecugow przedstawił pokrótce metodę pracy dziennikarza dzieląc ją na cztery fazy: (1) słyszeć – czyli być ciekawym, obserwować, dziwić się światu np. dlaczego tu wisi ten gzyms, choć nie powinien? (2) pytać – najpierw wiedzieć kogo, wiedzieć gdzie szukać informacji. Najtrudniejsze jego zdaniem są jednak dwie następne techniki: (3) zrozumieć, czyli pojąć istotę sprawy, o której się pisze oraz (4) tłumaczyć, opowiadać o tej istocie w prostych słowach swojemu odbiorcy.

Dlaczego? Kto? Po co?

Niezwykle ważne przy obserwowaniu rzeczywistości czy świata idei okazuje się stawianie prostych, można powiedzieć dziecięcych, i przez to w znacznym stopniu filozoficznych pytań – a dlaczego? A kto za to odpowiada? A po co? Czemu tego nie wykonano? Po co to stoi? Tak rodzi się ujęcie tematu, im bardziej oryginalne i kreatywne tym lepsze. Można napisać o marzeniach człowieka o lataniu od Ikara począwszy do nowoczesnych boeningów, o dziejach spinacza biurowego, który Norwegowie nosili w klapach marynarki na znak patriotyzmu, o starym przydrożnym krzyżu, pamiątce pojedynku na pistolety dwóch studentów, którzy zakochali się w jednej kobiecie, o znanym poecie polskim, który jak się okazuje mieszkał kiedyś na naszym osiedlu, ze pozwolę sobie wymienić tylko kilka przykładów z własnego doświadczenia. Historii to opisania jest niezwykle dużo i o dziwo obecnych w zasięgu wzroku. Nawet nasza klatka schodowa może okazać się interesującym tematem. Kiedy mamy już koncepcję ujęcia problemu, wstępną wiedzę o temacie, wtedy możemy zebrać dalsze informacje, poukładać je w logiczną całość i napisać.

Czego oczekują odbiorcy?

Tyle o metodyce. Nas interesuje przede wszystkim kształt przyszłego dziennikarska. Tutaj również można zastosować radę Miecugowa. Trzeba obserwować czego odbiorcy oczekują, czym żyją, jak pracują, śpią i jedzą, gdzie wyrzucają śmiecie. W jednej z rozgłośni przyszłym prezenterom rozdano krótkie poradniki antenowe. Żyj swoim słuchaczem, możesz nawet postawić sobie jego zdjęcie przed sobą. Dowiaduj się, gdzie kupuje jabłka, ile one kosztują, jakie ma choroby i w jaki sposób je leczy, jakie lubi nosić buty i ubrania itd. Pamiętaj, że przede wszystkim służymy słuchaczom i chcemy, żeby przy naszej stacji czuł się dobrze.

Audytorium

Oczywiście wiele zależy od tego, do kogo oferta naszej stacji jest skierowana, jaki ma format, czy przeznaczony dla nastolatków (radia hitowe CHR w rodzaju Eski, Radiostacji) czy też dla bardziej wyrobionego i dojrzałego odbiorcy (radia AC – Adult Contemporary np. Zet, czy Oldies jak Radio Pogoda lub talk – jak w znacznej mierze Radio Maryja). W dziennikarstwie często pojawia się jednak dylemat: schlebiać swojemu odbiorcy czy zaciekawić go czymś nowym. Robić gazetę dla siebie, tzn. pisząc o tym, co nas interesuję, także po to, żeby czytać nasze teksty i naszych kolegów albo gazetę dla określonego odbiorcy, który może myśleć i odczuwać zupełnie odmiennie od nas samych. Trzeba szukać środka między tymi skrajnościami

Rynek mediów

Obserwując rynek mediów można dostrzec tendencje do fragmentaryzacji zainteresowań. Wielu analityków zapowiada erę tzw. dystrybutorów treści, wąskich zbiorów z informacją na określony temat, wzbogaconych o refleksję i opinię ekspertów. Od dziennikarzy – notabene również od naukowców – coraz częściej będzie się wymagać także wąskiej specjalizacji – ideałem byłoby wiedzieć prawie wszystko o prawie niczym. Rozwijać się będzie najprawdopodobniej prasa branżowa, silniej powiązania z rynkiem, jak również światem czytelniczych zainteresowań i hobby.

dziennikarstwo przyszłości
Dziennikarstwo branżowe i lokalne to przyszłość naszego zawodu. Wielu odbiorców nadal nurtuje temat religii

Dziennikarstwo branżowe

Przepisem na nową gazetę okazuje się dokładna analiza branż, a potem szukanie periodyków poświęconych określonym fragmentom rynku. Jeśli takowych brakuje, może warto się skrzyknąć i ze wstępnym projektem pisma, przykładowymi artykułami wybrać się do zamożnego przedsiębiorcy. W taki sposób rodzą się nowe tytuły prasowe w rodzaju „Kultury pogrzebu”, „Młodej Pary od A do Z”, „Świata papierniczego”, „Rynków alkoholowych” i wielu innych tytułów. Media żyją z reklamy. Pismo tworzy się po to – co może budzić czasem dziennikarski niesmak – żeby do zdobytych klientów, którzy płacą za powierzchnię gazetową dopisać kilka tekstów pełniących rolę przyciągającego uwagę „zaciekawiacza”.

Dziennikarstwo lokalne

Drugi kierunek rozwoju dziennikarstwa jest związany z powstawaniem mediów lokalnych, sublokalnych i amatorskich. Coraz więcej osób chce pisać. Tak naprawdę nie potrzeba pięcioletnich studiów dziennikarskich, ponieważ w zupełności wystarczy udział w dwutygodniowych warsztatach. Reszta jest kwestią praktyki i jeszcze raz praktyki redakcyjnej. To zawód, którego uczymy się poprzez pracę, co przypomina rzemieślniczy układ mistrz – uczeń. Poprzednio opisany nurt wydaje się ściśle skomercjalizowany. Antidotum na niego okazuje się dziennikarstwo misji, uprawiane non profit, głoszące pewne poglądy autorów. Dzięki internetowi może on tak naprawdę wszystko. Przygotowywać newslettera z informacjami dla swoich czytelników zainteresowanych podobna jak on sam dziedziną poznania. Tworzyć portal, czy gazetkę w formacie pdf poświęconą np. wydarzeniom kulturalnym i sportowym w swoim mieście, życiu osiedla czy parafii, ulubionym hobby jaki może być praktycznie wszystko od kolekcjonowania etykietek od piwa (birofilia) po współczesną eseistykę – przykładów znów można mnożyć i mnożyć.

Fascynacja religią

Co do tematyki kwitnie współcześnie dziennikarstwo idei. Opisywanie rzeczywistości politycznej, relacjonowanie wydarzeń przestaje fascynować odbiorcę. On oczekuje pomocy w rozumieniu świata, zwłaszcza że zwyczajnie nie jest w stanie strawić takiego ogromu informacji. Zaczyna chętniej sięgać po poezję, publicystykę – chce poukładać wpychane w niego medialne obrazy i komunikaty jakoś poukładać w logiczną lub emocjonalną całość. Zaskakujące, ale wiele osób fascynuje się religią. Być może dlatego, że to kraina wciąż nieznana i zagadkowa, o czym świadczyło duże zainteresowanie  opublikowaną Ewangelią według Judasza,  a Dan Brown znalazł w religii pomysł na literaturę, którą się czyta. W okładce tygodnika „Forum”, będącego wyborem najciekawszych artykułów z prasy światowej, wielokrotnie gości temat religijny uznany przez redakcję za czołówkowy. „W co wierzą niewierzący?”, „Kto napisze nowe dziesięć przykazań?”, „Czy piekło jest puste?” – czyżby powrót do wielkich średniowiecznych dysput teologicznych, toczonych nie tylko na uniwersyteckiej katedrze, ale również w środowisku kupców miejskiego bazaru?

Teologia mediów

Studenci dziennikarstwa na uniwersytetach katolickich często narzekają, że de facto studiują teologię. Rzeczywiście po Soborze Watykańskim II wiele wydziałów teologicznych wprowadziło do swojego programu zajęcia dziennikarskie – zgodnie z zaleceniami dekretu Inter mirifica. Narodziła się nawet teologia mediów. Niektórzy kręcą głowami, co to takiego. Studenci protestują nie widząc w tego typu tworach przyszłości. Co będziemy pracować w „Niedzieli” czy telewizji Trwam – narzekają. Nic bardziej błędnego. Dziennikarstwo o tematyce religijnej wydaje się świetnym sposobem na udane życie zawodowe. Bo czytelnik łaknie tej tematyki. Teologowie coraz częściej goszczą w rozmaitych telewizyjnych debatach lub są proszeni o komentarz moralny czy dogmatyczny. Dziennikarstwo religijne to tylko jeden z przykładów rozwoju prasy idei, świadectwo dyskursu intelektualnego, który staje się współcześnie bardziej intensywny.

Młoda prasa, młode dziennikarstwo

Drodzy adepci dziennikarstwa! Od was zależy kształt przyszłej „młodej” prasy. Podyskutujcie o tym we własnym gronie, na szkolnym kole dziennikarskim, podczas przerwy między wykładami. To Wy nadajecie teraz kierunek mediom i niebawem zdecydujecie, o czym będziemy czytać w porannej gazecie i co oglądać w telewizji.

Ilustracje: 
digitaljournal.com, How Liveblogging is Changing Journalism, Flickr CC BY-SA 2.0
Dani Alonso, World Press Photo ’07, Flickr CC BY-NC-ND 2.0
The Rookie Reporter, Morgan Lentes on the Computer, Flickr CC BY-NC 2.0