czwarta władza

Czwarta władza. Film o misji dziennikarzy

Czwarta władza – nowy film w reż. Stevena Spielberga od dzisiaj w polskich kinach. Nominowany w dwóch kategoriach do tegorocznych Oscarów: najlepszy film i najlepsza aktorka (Meryl Streep). Film, który przywraca wiarę w misję mediów publicznych i dobre dziennikarstwo.

Czwarta władza – zarys fabuły

Opowiada historię z lat 60. XX w. o zmaganiach zespołu redaktorów i wydawców „The Washington Post” z pozyskanymi tajnymi materiałami. Publikować czy nie? Narazimy się władzy, akcjonariuszom, czy też jednak powinniśmy, bo jesteśmy prasą? W kulminacyjnym momencie jedna z dziennikarek przypomina uzasadnienie – 1. poprawkę do Konstytucji Stanów Zjednoczonych z 1791 r., zakazującą ograniczania wolności religii, prasy, słowa, petycji i zgromadzeń.

Czwarta władza – inne filmy

Zanim pójdziemy do kina, warto wspomnieć, że misja i etyka dziennikarska to częsty temat filmowy. Koniecznie warto zobaczyć Obywatela Kane’a w reż. Orsona Wellesa i Wszyscy ludzie prezydenta Alana J. Pakuly. Z tych bardziej współczesnych można sięgnąć po Good Night and Good Luck George’a Clooney’a, Stan gry – z Russellem Crowem no i Spotlight Toma McCarthy’ego  o dziennikarzach śledczych z „The Boston Globe” . Z polskich po Gry uliczne w reż. Krysztofa Krauzego. Lista byłaby długa.

Czwarta władza – pojęcie

Termin czwartej władzy zaproponował Thomas Carlyle (1795-1881), szkocki pisarz i filozof. W swojej książce Bohaterowie (1841) odwoływał się do poglądów angielskiego konserwatywnego polityka Edmunda Burke’a (1729-1797). Według Carlyle’a:

Burke powiadał, że trzy są stany w parlamencie, lecz że w trybunie reporterskiej zasiada stan czwarty, o wiele ważniejszy od wszystkich innych.

Nie znaleziono żadnego cytatu z prac i korespondencji Burke’go, który potwierdzałby, że to on jest autorem tych słów. To interpretacja Carlyle’a. Termin jest od dawna częścią codziennego języka. Czasem mamy wrażenie, że władza mediów jest nie czwartą, ale pierwszą. Stąd każda zmiana polityczna zabiega o przejęcie kontroli nad mediami publicznymi. Do czasów Internetu, kiedy dominowała prasa, potem radio i telewizja, było to szczególnie ważne. Ale mimo rozwoju mediów społecznościowych nadal tak jest.

czwarta władza
Thomas Carlyle (1795-1881), szkocki pisarz i filozof, twórca terminu „czwarta władza”

Czwarta władza – metafory mediów

W teorii mediów mowa niekiedy o trzech, „psich” metaforach używanych dla określenia roli, jaką środki masowego przekazu mogą pełnić w społeczeństwie.

Piesek salonowy

„Piesek salonowy” to media w państwach totalitarnych czy komunistycznych, całkowicie podporządkowane władzy lub interesom najbardziej wpływowych grup społecznych. Podające jedyne te informacje, które są zgodnie z linią polityczną panujących, posiłkujące się często instytucją państwowego cenzora.

Pies na czatach, pies idzie spać

O dwóch pozostałych modelach możemy mówić jedynie w przypadku państw demokratycznych: „pies na czatach” (ang. quard dog)  i „pies łańcuchowy” (ang. watch-dog). Pierwszy model mediów zakłada reprezentowanie politycznych, społecznych i kulturowych interesów określonych grup społecznych, upowszechnia typowe dla nich systemy przekonań i wartości. Takie medium czuwa nad obroną określonej opcji światopoglądowej. Kiedy konflikt chwilowo zanika, „pies idzie spać”. Kiedy trzeba dać głos, szczeka na potencjalnego intruza. Ten model obserwujemy w przypadku większości demokratycznych mediów.

czwarta władza
W teorii mediów mowa niekiedy o trzech, „psich” metaforach

Pies łańcuchowy

Wreszcie mamy do czynienia z drugą koncepcją mediów demokratycznych, bardziej aktywną w stosunku do pierwszej. Media jako „pies łańcuchowy” (choć kategorycznie żadnych więcej łańcuchów dla piesków!) zmierzają przede wszystkim do naświetlania przejawów niesprawiedliwości, korupcji czy nadużywania władzy. Mają charakter uczestniczący  (mamy prawo współkreować politykę) i krytyczny (mamy prawo patrzeć politykom „na ręce”). Ich ambicją jest służba szeroko pojętemu dobru społecznemu i kontrola władzy. Chcą jasno wyrażać się w kontrowersyjnych kwestiach, zwracać uwagę na problemy i rozwiązywać je, stawiać się w roli obrońców grup czy idei mniejszośiowych. Media dążą do takiej postawy, ale jej warunkiem jest stopień niezależności politycznej i finansowej. Różnica między psem łańcuchowym a tym, co na czatach polega na odmiennej koncepcji medium.

Dziennikarstwo śledcze

Ojczyzną „watch-doga” są Stany Zjednoczone. To tutaj narodziło się dziennikarstwo śledcze charakteryzujące się głebszym poziomem gromadzenia informacji, zmierzające do odkrycia informacji skutecznie ukrywanych przed mediami i opinią publiczną. Śledczy dotykają spraw z pogranicza polityki i biznesu, często narażają życie swoje i bliskich, wysuwają oskarżenia pod adresem różnych instytucji, co wymaga od nich wyjątkowej rzetelności w weryfikowaniu zebranych informacji. Do czego może doprowadzić praca „śledczych”? Przekonał się o tym Richard Nixon, amerykański prezydent. W 1971 roku dwaj dziennikarze „The Washington Post”: Bernstein i Woodword ujawnili pewne dokumenty (the Pentagon papers) z których wynikało, że ówczesny prezydent szpiegował konkurencyjną Partię Demokratyczną chcąc zapewnić sobie wygraną reelekcję. Śledztwo dwójki dziennikarzy zakończyło się dymisją Nixona. Wydarzenie przeszło do historii pod nazwą afery Watergate.

Edukacja medialna, edukacja obywatelska

Edukacja medialna powinna uświadamiać rolę jaką wolne środki przekazu pełnią w społeczeństwie demokratycznym (etap podstawowy tej edukacji), pozytywny wymiar czwartej władzy, łańcuchowych i stojących na czatach „psich” obrońców. Dalej zwracać uwagę na mechanizmy kreacji wizerunku polityków. Świetną okazją są tutaj kampanie wyborcze. Kandydaci chcą się pokazać z dobrej strony – przykładna rodzina, zaangażowanie w działalność społeczną od szkoły średniej, manifestowana religijność. Często formułują hasła, które mają przyciągnąć potencjalnych wyborców. Składane obietnice mają zwykle charakter tzw. wishfull thinking, myślenia życzeniowego (coś co Wańkowicz nazywał „chciejstwem”) w stylu: bezpieczna Polska, praca dla każdego, niskie podatki.

Odbiorca tych swoistych, reklamowych przekazów powinien wymagać więcej, stawiać otwarte pytania o to, co szczególnie jest interesujące dla niego samego – w przypadku młodych ludzi: studia i możliwości podjęcia pierwszej pracy. Pytać o konkrety programowe, obserwować częste u polityków zmiany poglądów, które zwykle tuszują przed mediami. Wreszcie być świadomym, że nie każdy polityk, którego lubimy, który jest wizualnie atrakcyjny czy porywająco przemawia, musi głosić poglądy zgodne z naszymi. Że bardziej należy kierować się tym, co politycy mówią (program, sposób rozwiązania konkretnych problemów), a nie tym, jak mówią (powierzchowna sympatia).

Ilustracje:
Czwarta władza plakat, Kino Atlantic (c) Dozwolony użytek
Thomas Carlyle, Wikipedia, Domena publiczna
The Zigster, Ziggy on my new art project, Flickr CC BY-NC 2.0