infoetyka

Infoetyka!

Infoetyka – czyli etyka informacji. Koncepcja nauki zaproponowana przez Benedykta XVI. Ma sens. Według mnie, bez etycznej edukacji medialnej skończymy jak starożytny Rzym.

Infoetyka a funkcjonowanie mediów

Logika mediów to logika spektaklu. A przedmiotem spektaklu jesteśmy w stanie uczynić wszystko. I religię, i naukę i przestępczość, i nawet takie dziedziny, o których dotąd nie myśleliśmy w kategoriach medialnych. Transgresja to ciągłe przekraczanie granic kulturowych wyznaczonych przez tabu, zakazanych tematów, form ich manifestacji i prezentacji. Transgresja to prosty przepis na medialny skandal i zdobycie oglądalności. Transgresja ma swoją drugą stronę. Czyni nudnym każdy znany nam skandal. Bodźce, które potrzebuje społeczeństwo medialne, muszą być coraz mocniejsze i coraz bardziej wynaturzone. Jedynie jakaś nowa umowa społeczna i prawo mogą zatrzymać ten proces. Inaczej doczekamy się teleturnieju, w którym będzie się krzyżować ludzi albo rzucać na pożarcie zwierzętom. Ludzkość już raz doszła do tego etapu, w spektaklach rzymskich.

Funkcjonowanie mediów. Negatywny przykład Fritzla

Postacią pop-kultury stał się na naszych oczach Josef Fritzl. Sztuki teatralne o Fritzlu, autobiografia potwora z Amstetten, do której prawa autorskie mają kosztować 10 mln funtów, turystyka kryminalna dla tych, co chcą zobaczyć, jak męczył swoją córkę i kazirodcze wnuki. Może i inne gadżety. Zerknijcie na Sprawa Jozefa Fritzla. Odniesienia w kulturze. Setki dziennikarzy i specjalna wioska medialna dla relacjonujących proces. Gdzieś źródeł tego niezdrowego publicznego zainteresowania zbrodniarzem powinniśmy szukać przy sprawie Kuby Rozpruwacza. To zainteresowanie po raz kolejny dowodzi, że w logice mediów, logice spektaklu i transgresji nic się nie zmienia.

infoetyka
Prof. Philip Zimbardo (1933-), amerykański psycholog, najbardziej znany z eksperymentu więziennego w Stanford. Przypomina nam o naszej naturze, ale też wskazuje, co możemy z tym zrobić, jako ludzie

Odbiorcy mediów. Zimbardo o naturze człowieka

Czy tacy jesteśmy? Z pewnością mamy ciemną stronę, my, opinia publiczna. Pisał o tym nie dawno w Efekcie Lucyfera psycholog Zimbardo. My, nowi Rzymianie, lubujący się w okrutnej rozrywce. Kiedyś będziemy musieli postawić granice, tak jak próbują stawiać je bioetycy badaniom genetycznym, klonowaniu i innym eksperymentom na człowieku. Nie jestem jednak za tworzeniem barier prawnych czy zakazywaniem informacji. Jestem za infoetyką, o której nieraz wspominał Benedykt XVI w orędziach medialnych.

Infoetyka, czyli co możemy zrobić jako odbiorcy

Jeśli konsekwentnie będziemy kształtować wrażliwość etyczną i estetyczną w zakresie mediów, spektakl nie powinien zrobić nam krzywdy. Zamiłowanie do mocnych bodźców zamienimy na łagodną i pogłębioną racjonalność, która w dłuższej perspektywie daje więcej satysfakcji z człowieczeństwa. Proces kształtowania gustów i umysłu zajmuje jednak sporo czasu, więc bez ustawicznej i celowej edukacji się nie obejdzie. Mediom też byłoby łatwiej, bo nie musiałyby wypruwać sobie flaków, żeby zawalczyć o naszą uwagę. No właśnie, flaków.

Inaczej Rzym, Fritzl, Kuba Rozpruwacz będą się powtarzać. W jeszcze mocniejszej, upgradowanej wersji.

Warto przeczytać:

Benedykt XVI (2008) Media na rozdrożu między gwiazdorstwem a służbą. Szukać prawdy, by się nią dzielić. Orędzie na 42. Światowy Dzień Środków Przekazu.

Zimbardo Phillip G. (2008) Efekt Lucyfera. Dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? PWN: Biblioteka Psychologii Współczesnej.

Ilustracja: Aditya Doshi, Trapped, Flickr CC BY-SA 2.0

Print Friendly, PDF & Email