teoretyk mediów

Teoretyk mediów pilnie poszukiwany

Teoretyk mediów – nowe ogłoszenie o pracy. Pracodawca: ludzkość. Zadania: opracowanie nowych sposobów ogólnego spojrzenia na rzeczywistość medialną. Wykształcenie: filozofia, teologia, mile widziane: nauki szczegółowe (nie wymagane). Znajomość Marshalla McLuhana i Neila Postmana będzie dodatkowym atutem.

Potrzeba filozofii mediów

Brzmi jak: autora piszącego jak Stephen King zatrudnię. Jednak w żarcie jest ukryta potrzeba. Jeśli naczytaliście się do woli artykułów naukowych nt. medioznawstwa, po polsku, angielsku, rosyjsku, niemiecku i macie wrażenie, że nic z tego nie wynika, to witajcie w kulturze nadmiaru (dotarłem do: po polsku i angielsku). Idiota. Nikt przecież tego nie czyta. A publikacji są dziesiątki tysięcy. Tak, to nie ma sensu. Także dla mnie. Nic z tego nie wynika. I nie inspiruje do niczego. Badanie przedstawiania trudnej sytuacji rodzinnej kobiet w
libańskich mediach, z całym szacunkiem i pełnym wsparciem dla ich losu, nijak nie poprawia naszego rozumienia mediów, w Polsce i gdzie tam chcecie.

Teoretyk mediów – społeczne oczekiwania

Nie ma mowy o racjonalnym przekształceniu tych informacji w całość. I nikt tej całości nie proponuje. A jeśli proponuje, to przywołane na wstępie nazwiska dotyczą badaczy, którzy już nie żyją lub są na emeryturze. Jesteśmy skazani na własną filozofię mediów, jak i ja. W tramwaju, w toalecie, przy biurku. Tam, gdzie odbieramy zwykle media. Wiem jedynie trochę więcej z racji kształcenia. Czyli, nie wiem nic. Współczesny medioznawca to ktoś, kto zajmuje się wąskim przedziałem zjawisk medialnych i w szczegółowej perspektywie. Nawet gdyby ją uogólnić, to niczego to nie zmieni, nie spowoduje, nie zaszkodzi, ani nie doda.

Teoretyk mediów – jak pracować?

Ale wiem, jak wiedzieć. Wymaga to pewnego buntu elit. Brzmi jak protest młodych lekarzy i nauczycieli. Bardzo wyrywam się do tematu z ubiegłego tygodnia: potrzeby spojrzenia ogólnego. A jeszcze bardziej do metodologii, która wpisuje się w strukturę IMRAD (Introduction, Methods and Materials, Results, Discussion), czyli typową dla każdego artykułu naukowego na świecie. Określiłem ją sobie roboczo jako FAP/FATP, zależnie od celu artykułu i miejsca przeznaczenia jego publikacji. FATP był akurat moją metodą pracy przy doktoracie, habilitacji, FAP przy Media Aktywnych.

teoretyk mediów
Marshall McLuhan (1911-1980), kanadyjski medioznawca. Jeden z najważniejszych teoretyków mediów w historii

Zjawisko – człowiek – praktyka

FAP polega na myśleniu o fenomenologii – nie musisz znać Husserla – czyli na opisie zjawisk medialnych, których doświadczasz, które możesz opisać w sposób uogólniony w kulturze, lub zdać sobie z nich sprawę. Audiowizualność, narcyzm w kulturze cyfrowej (pozdrowienia dla prof. Magdaleny Szpunar). To etap F.

Kolejny polega na antropologicznej analizie i interpretacji zjawiska (jak to się ma do człowieka). Ale uwaga, analiza to Results, a interpretacja to Discussion. Zdanie sobie sprawy z momentu analizy i dyskusji to podstawa. I mamy etap A – antropologii. Co z człowiekiem w danej sprawie? Co ze mną? Jak to analizuję A – Results i jak intepretuję A – Discussion?

No i P – praksja, prakseologia. Co z tym zrobimy, zrobię? Jak praktykujemy, edukujemy, działamy społecznie? FATP jest wersją dla wierzących. Pogłębia moment A i P. Jeśli antropologia, to i teologia T, jeśli działanie praktyczne, społeczne, to także duszpasterskie. Filozofia mediów, teologia mediów, teoria mediów. Mamy tylko klasyków. Czas to zmienić.

Ilustracje: Reckon, Marshall McLuhan Tote Bag, CC BY-SA 2.0
Len Edgerly, My McLuhan Project, Flickr CC BY-SA 2.0

Powiązane posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *