IEMiD w globalnej wiosce

Emocje dwóch dni konferencyjnych, doktorat honoris causa przyznany o. Federicowi Lombardiemu SJ, rzecznikowi Benedykta XVI i Franciszka, wystąpienia najważniejszych polskich medioznawców, nasze prezentacje. To istotnie punkt zwrotny. Dla nas i dla kształtu nauk o mediach w Polsce – a według planowanej nowej klasyfikacji OECD: o mediach i komunikowaniu.

Na horyzoncie reforma nauki, kwestie habilitacji, oceny dorobku naukowego, pragnienia bycia w nauce świata, publikowania na liście A. W tle toczyły się koleżeńskie, otwarte dyskusje, co dalej, gdzie idziemy. Także prywatne wątpliwości, w których ludzkie nieporozumienia, życiowe znaki zapytania i wybory mieszały się z ideami, które nas pociągnęły do bycia naukowcami, nauczycielami, teoretykami i praktykami mediów i edukacji. Pociągnęły nas do bycia w IEMiD.

Jeszcze żyjemy naszą konferencję jubileuszową Instytutu Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW w Warszawie. Przekonaliśmy się, jak interesującą perspektywą teoretyczną w badaniach mediów dysponujemy. Teologia mediów, personalizm, faith-based media literacy education, etyka chrześcijańska. Znając historię medioznawstwa wiemy o innych perspektywach, o marksizmie, feminizmie. I nic złego w perspektywach, ale ta jest nowością, choć ugruntowana w starożytności. Czymś, co daje inspirację i co odnawiając wnosimy do nauk o mediach na świecie. Niezależnie od problemów medioznawczych, z którymi się mierzymy, zdaliśmy sobie sprawę z obecności tej teoretycznej perspektywy.

Bo to problemy badawcze – nie pytania o reformę nauki, habilitacje, ocenę dorobku – są najistotniejsze. Nauka jest co najmniej globalna. Otwarta, interdyscyplinarna, służąca ludziom, komunikatywna, integrująca. Żartujemy sobie czasem, z kim w nauce mierzą się amerykańskie uczelnie, bo my w Polsce mierzymy się z nimi. Otóż, amerykańskie uczelnie mierzą się… z problemami badawczymi. Możemy też np. zapytać, czy Kopernik myślał o tym, że jest polskim naukowcem. Kopernik był pochłonięty światem, a raczej uświadomieniem ludzkości zmiany postrzegania jego ruchu względem Słońca.

Idee są napędem nauki. Także w medioznawstwie. Marshall McLuhan, kiedy pisał te swoje eseje i felietony, nie myślał o liście A. Pracował koncepcyjnie. Zaproponował ideę mediów jako przedłużenia zmysłów, medium jako nośnika innego medium podstawowego (medium is the massage), pojęcie globalnej wioski. W teologii mediów w jakimś stopniu jesteśmy takimi mcluhanowskimi szaleńcami, mającymi konieczną dla nauki metodę. Wychowani na koncepcjach, mamy duży postęp w poznawaniu metod nauk społecznych, choć nie jesteśmy socjologami, politologami, psychologami, pedagogami. Wnosimy to, co w nauce od starożytnych początków było podstawą. Spojrzenie ogólne. Widzimy, że np. współcześni socjologowie, na poziomie profesorskim, sięgają po tą właśnie metodologię poznania ogólnego. Bo empiria jest jedną z metod poznania.

Ta konferencja to także punkt zwrotny dla mnie. Uświadomiłem sobie, że powinienem bardziej myśleć o problemach badawczych, ideach, perspektywie teoretycznej niż o osobistych wątpliwościach. Dzięki moim Przyjaciołom z Katedry wczoraj (czwartek – dzień po konferencji) znaleźliśmy wybitny problem społeczny do podjęcia, co zupełnie zmieniło moje myślenie i zdecydowało o kierunku badawczym, i byciu w zespole. Umysł otworzył się na te sprawy szybciej niż dawał sobie czas na osobistą refleksję. Dziękuję, że dzięki Wam nauka nie jest samotnością. Dla znających moje wątpliwości i wygłaszane zdania, to dość fundamentalna deklaracja. Także dla IEMiD.

Mierzyć się jak amerykańskie uczelnie i Kopernik, być pewnym swojej myśli jak McLuhan, wtórnie zastanawiać się, w jakim zespole jestem, gdzie badam, daję nazwisko do liczby N.

Co najmniej globalnie.

Ilustracja: Trinità, world, Flickr CC BY-NC-ND 2.0

Dodaj komentarz