Media – Rosja. Szalenie prosty obraz

Jak my zaczniemy mówić o Rosji, to my się zadniemy. Każdy powie po pięć przykładów, kiedy Rosja nam zrobiła krzywdę. A ja przede wszystkim chciałbym, żebyśmy się skupili na pojęciach, języku, mediach i bardzo prostych kompetencjach.

Po pierwsze musimy na nowo definiować pojęcia. Tak, jak one były definiowane kiedyś. Nie bawmy się w neologizmy, w hybrydy. U nas w środowiskach akademickich mówimy zamiast student – „interesariusz wewnętrzny”, czyli ktoś, kto jest naszym klientem. Podobnie jest w szpitalach. Zmienia się pewien język, w którym zaczynamy się obracać. I to jest pierwsza płaszczyzna dziejącej się „wojny” w języku, która to sprawia, że prawdziwe problemy nabierają innego charakteru. Wojna to wojna, kiedy państwo napada zbrojnie na inne państwo. Informacja to informacja, kiedy jest to przekaz zbliżający się do ustalenia prawdy. Prawda to prawda, zgodność przekazu z rzeczywistością.

Druga rzecz – siła jest w nas. Jeśli będziemy odpowiadać pięknym za nadobne, czyli propagandą na propagandę, akcją na reakcję, Poland Today zamiast Russia Today, czy Belarus Today contra Russia Today, to będzie to zwalczanie się dwóch propagand przez siebie. Odpowiedzią jest informowanie, staranie się o standard dziennikarstwa i o to, co jest w tym zawodzie najpiękniejszego, czyli poszukiwanie. Także o to, że nie jest to praca dla pieniędzy, bo nam płaci ktoś za public relations formułowanie dobrych komunikatów na potrzeby kogokolwiek my chcemy, tylko że jest to pewna służba ludzkości i krajowi. I może to górnolotne, ale w tym jest sens działania w tym obszarze.

Po trzecie doszliśmy do pewnego podstawowego spostrzeżenia. Nie czytamy książek. Tekstów drukowanych. To, co się dzieje w komunikacji online, jest zbyt szybkie, żeby dokonać aktu refleksji. Kiedy bierzemy coś – książkę, obcujemy z lekturą, to ona tworzy w nas jakąś wiedzę, obraz, wyobrażenie. My tych Rosjan nie znamy bardzo często. Dostojewskiego, Bułhakowa. My wiemy, że Rosjanie to, a tamto, z dowcipów albo śmiesznych memów. Nie znamy też samych siebie, przez co nie potrafimy tej relacji z Rosją osadzić w kulturze.

Po czwarte, kwestia otwartości na człowieka. Jednym z takich – cieszę się, że mogę tak powiedzieć – Kolegów, jest Pan Profesor Alexander Fedorov. Jest to drugie (nie trzecie) nazwisko w edukacji medialnej na świecie pod względem cytowalności publikacji. Jest Rosjaninem. Czytam go, bo sporo wydaje także w języku angielskim. Całe swoje życie zaangażował w poprawianie kompetencji medialnych Rosjan. Co mu idzie z różnym skutkiem, ale pisze otwarcie o tych problemach. Czyli nie jest tak, że w medialnej Rosji wszystko zło. Są tam ludzie, którzy mają poczucie obywatelskości i chcą się tym podzielić.

To wydaje się prosty przepis na to, co zrobić by temat „Rosyjska wojna dezinformacyjna i propagandowa” był nieaktualny. Żeby nie dochodziło do zjawisk propagandowych, dezinformacyjnych w takiej skali, o jakiej mówimy i w jakiej zaczęliśmy się niepokoić.

Ilustracja: Dennis Jarvis, Russia_2726B – Lets party, Flickr CC BY-SA 2.0

Jedna myśl na temat “Media – Rosja. Szalenie prosty obraz

Dodaj komentarz